Postęp technologiczny w medycynie sprawia, że granice między specjalistami i pacjentami z różnych części świata zaczynają się zacierać. Jednym z najbardziej przełomowych kierunków rozwoju chirurgii jest telechirurgia, czyli wykonywanie zabiegów operacyjnych z wykorzystaniem systemów robotycznych sterowanych na odległość. Technologia ta otwiera nowe możliwości w leczeniu wielu chorób, w tym nowotworów.
Szczególnie duże znaczenie telechirurgia może mieć w leczeniu raka prostaty, gdzie standardem w wielu ośrodkach staje się prostatektomia robotyczna. Dzięki wykorzystaniu zaawansowanych systemów chirurgicznych lekarz może przeprowadzić niezwykle precyzyjną operację, zachowując jednocześnie wysoki poziom bezpieczeństwa pacjenta.
Na czym dokładnie polega telechirurgia, jak wygląda operacja wykonywana na odległość i jakie korzyści może przynieść pacjentom z rakiem prostaty? O tym rozmawiamy z dr Pawłem Wiszem z krakowskiego Szpitala na Klinach, urologiem specjalizującym się w chirurgii robotycznej, który na swoim koncie ma już ponad 2000 takich zabiegów.
Od Warszawy po Chiny. Jak wyglądała historia pierwszej międzykontynentalnej operacji robotycznej raka prostaty
Droga do tego momentu była bardzo długa i wymagała wielu lat przygotowań. Zespół MSWIA należy do pionierów na świecie, którzy opracowali procedury oraz standardy umożliwiające bezpieczne przeprowadzanie operacji robotycznych na odległość. Jednym z pierwszych ważnych kroków był zabieg wykonany 1 sierpnia 2025 roku, kiedy przeprowadziliśmy radykalną prostatektomię pomiędzy Gdańskiem a Warszawą. Była to pierwsza w Europie kliniczna operacja robotyczna wykonana pomiędzy dwoma szpitalami oddalonymi od siebie.
Kolejnym etapem rozwoju tej technologii była operacja raka prostaty przeprowadzona przeze mnie z ośrodka szkoleniowego w Belgii, u pacjenta znajdującego się w Warszawie. Następnie, podczas konferencji organizowanej przez European Robotics, którą współorganizowaliśmy w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA, wykonałem zabieg z Warszawy u pacjenta przebywającego w Taszkencie w Uzbekistanie.
W grudniu przeprowadziliśmy kolejne operacje na odległość – tym razem z Modeny we Włoszech, również u pacjentów operowanych w Warszawie. Ważnym momentem był także Europejski Kongres Urologiczny (EAU Congress 2026) w Londynie, podczas którego wykonałem pierwszą w historii operację robotyczną transmitowaną na żywo z Polski. Była to okazja do zaprezentowania polskich osiągnięć w dziedzinie chirurgii robotycznej przed ponad 14 tysiącami specjalistów z całego świata.
Warto jednak podkreślić, że podstawą takich projektów jest doświadczenie kliniczne operatora. W mojej praktyce przeprowadziłem już ponad 2,5 tysiąca operacji robotycznych, wykonywanych zgodnie ze standardem opartym na programie PBP (Proficiency-Based Progression), czyli modelu szkolenia opartym na osiąganiu określonego poziomu biegłości. Program ten pozwala zapewnić powtarzalność wyników leczenia, wysoki poziom bezpieczeństwa oraz standaryzację technik operacyjnych. Moje doświadczenie zdobywałem m.in. w ośrodkach w Niemczech oraz w belgijskiej Orsi Academy, a w 2019 roku wróciłem do Polski, rozpoczynając współpracę z NEO Hospital.
Przygotowania do pierwszej w historii operacji przeprowadzonej pomiędzy Chinami a Europą obejmowały zarówno szczegółowe testy technologiczne, jak i bardzo dokładną analizę bezpieczeństwa – w tym stabilności połączenia internetowego oraz opóźnień sygnału na tak dużych odległościach.
Najważniejsze jest jednak to, co udało się dzięki temu osiągnąć. Pokonaliśmy barierę ponad 10 tysięcy kilometrów, nie rezygnując z jakości ani bezpieczeństwa leczenia. Pacjent po operacji został wypisany do domu już trzeciego dnia i rozpoczął powrót do normalnej aktywności. Dla mnie właśnie to jest najważniejszym miernikiem sukcesu – realna korzyść, jaką nowoczesna medycyna może przynieść pacjentowi.
Czy opóźnienia sygnału stanowią problem w telechirurgii?
Opóźnienie w transmisji danych to jeden z kluczowych parametrów, który musi być dokładnie monitorowany podczas zabiegów telechirurgicznych. Równie ważne są bezpieczeństwo przesyłanych informacji oraz nieprzerwana dostępność połączenia – bez spełnienia tych warunków nie byłoby możliwe bezpieczne wykonywanie operacji na odległość.
We wszystkich operacjach realizowanych przez nasz zespół parametry transmisji pozostawały stabilne i mieściły się w bezpiecznych granicach. Opóźnienia wynosiły zaledwie kilkadziesiąt milisekund, czyli czas porównywalny z pojedynczym mrugnięciem oka. Z punktu widzenia chirurga są one praktycznie niezauważalne i nie mają wpływu ani na dokładność wykonywanych ruchów, ani na bezpieczeństwo czy jakość przeprowadzanego zabiegu.
W praktyce najważniejsza jest nie tylko sama wartość opóźnienia, lecz także jego stabilność i przewidywalność. To właśnie te elementy decydują o tym, czy system może być wykorzystywany w warunkach klinicznych. W naszym przypadku wszystkie te wymagania zostały spełnione, co pozwoliło na bezpieczne przeprowadzenie operacji na tak dużą odległość.
Czy odległość między chirurgiem a pacjentem wpływa na przebieg operacji? Czy 10 000 km to wyzwanie?
Nie postrzegam tego w kategoriach większego lub mniejszego wyzwania. Dla zespołu, który ma doświadczenie w wykonywaniu operacji telechirurgicznych, odległość przestaje być czynnikiem, który w istotny sposób zmienia sposób pracy. Każda operacja wymaga najwyższego poziomu kompetencji klinicznych – niezależnie od tego, czy chirurg znajduje się w tej samej sali operacyjnej, czy też kilka tysięcy kilometrów dalej.
Najważniejszym elementem zawsze pozostaje pacjent. Kluczowe znaczenie mają zaufanie, jasna komunikacja oraz pełna odpowiedzialność za wynik leczenia. Te wartości pozostają niezmienne, niezależnie od tego, jakie technologie wspierają proces operacyjny.
Podczas zabiegu chirurg pracuje w taki sam sposób jak przy standardowej operacji robotycznej. Cała uwaga skupiona jest na obrazie pola operacyjnego widocznym w konsoli sterującej. System robotyczny jest narzędziem, które umożliwia przeniesienie precyzyjnych ruchów chirurga na odległość. Dzięki temu, mimo barier geograficznych, możliwe jest zapewnienie pacjentowi takiej samej jakości i bezpieczeństwa leczenia.
Pierwsza operacja na odległość – jakie emocje towarzyszą chirurgowi?
Miałem świadomość, że uczestniczymy w wydarzeniu o wyjątkowym znaczeniu, dlatego podchodziłem do tego momentu z dużym respektem. Był to jednak proces bardzo dobrze przygotowany – poprzedzony tygodniami testów, symulacji oraz dokładnej weryfikacji wszystkich elementów technicznych i organizacyjnych.
Kilka minut przed rozpoczęciem pierwszej operacji telechirurgicznej towarzyszyło mi przede wszystkim poczucie, że bierzemy udział w czymś przełomowym. Tego typu momenty naturalnie budzą emocje, ale jednocześnie pomagają skupić się na zadaniu. Jeszcze kilka lat temu możliwość przeprowadzania operacji na odległość wydawała się rozwiązaniem rodem z science fiction, a dziś staje się realnym narzędziem w praktyce klinicznej.
Było w tym również poczucie odpowiedzialności, ale także satysfakcja i duma. Udało nam się nie tylko nadrobić dystans do światowych liderów w chirurgii robotycznej, ale również jako zespół z Polski dołączyć do grona ośrodków, które współtworzą nowe standardy w tej dziedzinie. To ważny krok nie tylko dla naszego zespołu, lecz także dla całego środowiska medycznego.
Czy telechirurgia oznacza większy stres dla chirurga?
Stres jest naturalną częścią każdej operacji. Niezależnie od technologii czy miejsca wykonywania zabiegu, chirurg zawsze ponosi odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo pacjenta. Kluczowe znaczenie mają jednak doświadczenie operatora oraz poziom przygotowania całego zespołu.
W praktyce, gdy procedury są dobrze opracowane, a zespół ma odpowiednie kompetencje i zaplecze technologiczne, poziom obciążenia nie różni się znacząco od tego, który towarzyszy klasycznym operacjom wykonywanym bezpośrednio przy stole operacyjnym. Zmienia się jedynie kontekst technologiczny, natomiast sam sposób pracy, koncentracja oraz odpowiedzialność pozostają takie same.
Czy trudno było znaleźć pacjenta do operacji wykonywanej na odległość?
Podstawą w takich sytuacjach jest zaufanie oraz dobra relacja z pacjentem. To właśnie one odgrywają kluczową rolę w procesie podejmowania decyzji o leczeniu. Pacjent nie kieruje się wyłącznie nowoczesną technologią, lecz przede wszystkim tym, czy rozumie przebieg całej procedury, czuje się bezpiecznie i ufa kompetencjom zespołu medycznego.
Dlatego niezwykle istotna jest otwarta i rzetelna komunikacja. Pacjent musi dokładnie wiedzieć, jak wygląda operacja, jakie są jej etapy oraz jakie zabezpieczenia technologiczne i organizacyjne zostały wdrożone, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo. Duże znaczenie ma także transparentność całego procesu.
Pacjenci, którzy mieli pełną świadomość, że system robotyczny jest jedynie narzędziem, a za nim stoi doświadczony zespół specjalistów, podejmowali decyzję w sposób spokojny i świadomy. W takich sytuacjach kluczowe okazuje się właśnie zrozumienie procedury oraz zaufanie do lekarza prowadzącego i całego zespołu medycznego.